To już jutro...
Jutro zaczynamy nowy rok szkolny...
Zerówkowy rok szkolny...
Nie wiem, jak Kamil, ale ja jestem cała w nerwach. Nie mogę sobie znaleźć miejsca...
Byle do jutra...
środa, 31 sierpnia 2011
To już jutro...
piątek, 12 sierpnia 2011
O wróżce i czytaniu...
Doczekaliśmy się na Wróżkę. Tak szybko do nas przyszła. A właściwie do Kamilka, bo to on najbardziej na nią czekał. I doczekał się. W samochodzie, w drodze do Kazimierza. Wieczorem delikatnie włożył zawinięty w chusteczkę ząbek i poszedł spać. Rano pod poduszką nie było już ząbka, był pieniążek.
Przeglądając książkę.
K: Bla, bla, bla.. . . Niezbyt potrafię czytać. . .
poniedziałek, 1 sierpnia 2011
Ruszający się ząbek...
Kamilek wrócił do domu... Szczęśliwy, ale i bardzo, bardzo stęskniony... Na wakacyjne opowieści przyjedzie czas później, teraz chcemy odnotować coś innego...
Otóż... Kamilkowi rusza się pierwszy ząbek!
Czekamy więc na Wróżkę Zębuszkę...
wtorek, 26 lipca 2011
Raport pogodowy z wakacji...
środa, 20 lipca 2011
Dialog #1...
Kamilkowy wakacyjny dialog...
J: Kamilku, a co będziesz robił jutro?
K: Skąd mam wiedzieć?! Przecież dziś nie jest jutro, prawda? Zadzwonię jutro i Ci powiem...
niedziela, 10 lipca 2011
Żar tropików...
Żar tropików dziś mamy Upał taki, że ciężko wytrzymać. Kamilek leży w dmuchanej łódeczce i opala się. Z głową w cieniu z ledwością łapie oddech. Nie ma sił na zabawę i ja też nie mam na nic ochoty. Nawet nie trzeba nigdzie wyjeżdżać, bo tu u nas mamy prawdziwe tropiki i upały, jakich nie ma nawet nad naszym morzem.
W końcu Kamil odzyskał siły i wrócił do zabawy. Oczywiście bawi się w wodzie, bo tak jest dużo chłodniej.. Wyjęliśmy wszystkie dmuchane zabawki, piłki, pontony i koła ratunkowe i urządziliśmy testy przed wakacjami. Bo mimo że mamy już początek lipca, to tak naprawdę lato zaczęło się dopiero dziś. Znaleźliśmy też sezonowe zabawki, takie balkonowe, które całą zimę w szafie leżały... Teraz się przydadzą, bo Kamilek trochę wyszedł z wprawy w bawieniu się w domu. Przez cały rok w domu był właściwie gościem, bywał tu głównie w weekendy. Jego domem był dom babci i to tam czuł się najlepiej. Teraz przeżywa szok, kiedy musi szukać sobie zajęcia u siebie. Nie pomagają własne zabawki, książki czy bajki. Mam wrażenie, że jeszcze nie czuje się tu, jak u siebie i [potrzebuje więcej czasu.
A dziś przygotował dla mnie niespodziankę urodzinową. Napisał dla mnie melodię i dziś mi ją odegrał. A potem był jeszcze taniec okolicznościowy. Miał w sobie pewne elementy tańca indiańskiego czy plemiennego, ale właśnie dlatego taki fajny był.
czwartek, 7 lipca 2011
Z łezką w oku żegnamy co stare...
Dziś skończyliśmy powadzić poprzedniego bloga. Z ciężkim sercem, to fakt. W końcu pisałam go przez kilka dobrych lat. To tam poznałam swoje pierwsze wirtualne przyjaciółki, które były ze mną na dobre i złe... To właśnie dam dorastał Kamil i stawał się tym, kim jest obecnie... Wszystko zaczęło się właśnie tam, na smykach...
A teraz nadszedł zupełnie nowy etap. Nawet blogowanie nie będzie już takie samo, nigdy. Przeszłość zostawiamy za nami i z dumnie podniesioną głową ruszamy dalej. Ku nieznanemu...

